Żywność transgeniczna

Genetyka – rozwinięta w XX w. zawojowała współczesną medycyną i naukami biologicznymi. Zasady dziedziczenia cech, budowa DNA  okazały się szlagierowymi pojęciami w kompendium wiedzy o człowieku. Inżynieria genetyczna rozwija się w zawrotnym tempie. Odkrycia genetyczne są bezkonkurencyjne, nagradzane najbardziej prestiżowymi nagrodami.

Fascynacja nowym odłamem nauk medycznych i biologicznych ciągle rośnie. Do czego doprowadzi, a może już doprowadziła pogoń naukowców za udoskonaleniem struktur genetycznych żywych istot? Zagadnienie to budzi coraz nowsze wątpliwości.

Naśladowanie matki natury

Pierwszymi sztucznie modyfikowanymi składnikami żywienia wprowadzonymi do obrotu na rynek w 1992 r. były pomidory. Fala krytyki zalała amerykańską firmę. Nie raz jednak okazało się, że szok w społeczeństwie stopniowo gaśnie. Oswajamy się z nowatorskimi propozycjami wielkich koncernów i mimo wielu przeciwników szacuje się, że około 60 % produktów żywieniowych zawiera związki genetycznie poprawiane.

Czy wiesz co jesz?

Stolicą żywności sztucznie przetwarzanej są Stany Zjednoczone. Amerykańskie produkty zalewają rynek europejski. Głównie „ulepsza” się wewnętrzną strukturę soi. Podejrzewam, że wielu przeczytawszy poprzednie zdanie odetchnęło z ulgą, przekonując się w duchu, że soi praktycznie nie zjada. Niestety, nic bardziej mylnego. Soja bowiem wchodzi w skład pieczywa, wyrobów czekoladowych, przetworów cukierniczych, olejów, margaryn, jogurtów i płatków.

GMO - czy bezpieczne?

Udowodniono, iż na półkach sklepowych znajduje się co najmniej kilkadziesiąt produktów, składnikiem których jest właśnie poprawiana przez inżynierów genetycznych soja. Na pewno niepokojącym stanie się fakt, iż przedsiębiorstwami dostarczającymi swoim produktom genetycznie modyfikowanej żywności są lubiane przez konsumentów, doskonale rozreklamowane produkty firm  „D” i „N”. Jakby tego było mało, nienaturalnie przetwarzane są również: ziemniaki, kukurydza, rzepak, pomidory i co za tym idzie wszystkie produkty będące ich pochodnymi, np. frytki, olej rzepakowy, ketchupy, przeciery pomidorowe i wiele innych.

Zysk napędza genetyczne modyfikacje

Zastanawiasz się zapewne w jakim celu przeprowadza się skomplikowane, drogie, innowacyjne metody zmieniające struktury kodu genetycznego. Masz przecież przed oczami dorodne warzywa i owoce z działki swojej babci, które smakiem dalece wyprzedzają jarzyny kupione w sklepie. Motorem napędowym inżynierii genetycznej wprowadzanej do żywności są oczywiście pieniądze. Uprawy zasilane genetycznymi przemianami są bardziej wytrwałe, szybciej dojrzewają i wolniej się psują nawet w bardzo niekorzystnych warunkach. Plantatorzy chcą w maksymalny sposób ograniczyć straty.

Biotechnologiczne modyfikacje chronią rośliny przed szkodnikami, pleśnieniem i infekcjami wirusowymi. Zaletą jest oczywiście ograniczenie stosowania szkodliwych dla zdrowia środków owadobójczych i nawozów sztucznych. Owoce i warzywa kuszą dorodnym wyglądem, rozmiarem i smakiem. Dlaczego więc wciąż transgeniczna żywność budzi w konsumentach lęk i niepokój? Czy to etyczne, zdrowe? Przecież natura bez ingerencji człowieka nie potrzebowała żadnych poprawek. Cieszyła się swobodnym, niczym niezmąconym rytmem i rządziła własnymi zasadami.

Zdrowie nie najważniejsze

Ingerowanie w skomplikowaną, delikatną strukturę nici DNA  może mieć różne skutki. Nikt nie jest w stanie przewidzieć jak żywy organizm zareaguje na nowo wszczepione odcinki DNA. Mutacje informacji genetycznych są często przyczyną wrodzonych wad płodu, niewyleczalnych przez całe życie. Mimo ogromnych starań naukowców, precyzyjności i nowoczesnej technologii inżynierii genetycznej wstawianie dodatkowych fragmentów kodu w puste miejsca prawdopodobnie przyniesie katastrofalne skutki. Genetyka jest młodą nauką, a więc nie została zgłębiona całkowicie. Nikomu nie udało się wyjaśnić dlaczego w kodzie genetycznym znajdują się puste, niezapisane przez informacje miejsca. Jednak sztuczne zapełnienie ich genami przypuszczalnie niesie za sobą poważne, niepożądane efekty.

Każdy gen jest odpowiedzialny za produkcję ściśle określonego typu białka. Wprowadzenie obcych genów nie tylko powoduje zaburzenie wydzielania innych białek, ale   rozpoczyna wytwarzanie własnych, nieznanych organizmowi aminokwasów. Wpływ na człowieka nowych substancji nie został poznany. Istnieją dwie drogi: układ pokarmowy trawi białko bez większych problemów albo nie jest w stanie przyswoić nieznanych substancji, odkładając się w organizmie w postaci toksyn i złogów lub wywołując reakcje alergiczne. Zmiany w obrębie kodu genetycznego uszkadzają często ważne geny odpowiedzialne za przemiany enzymatyczne niezbędne do prawidłowego toku procesów metabolicznych. Brak zaprzeczeń ze strony biotechnologów niepokoi. Inaktywacja istotnych genów i zaburzenie procesów przemiany materii na dobitkę utrudni eliminację trucizn, dostarczonych wraz z modyfikowaną żywnością. Wpadamy w technologiczną pułapkę.

Osoby dbające o zdrowy tryb życia, jedzące mnóstwo warzyw i owoców zatruwają nieświadomie swój organizm. Silną toksyną wytwarzaną przez wszczepiane w rośliny białko jest Bt- budząca gwałtowne kontrowersje. Co prawda od lat związek ten stosuje się w rolnictwie do spryskiwania roślin. Jednak nieporównywalnie większy wpływ na organizm ludzki ma toksyna zawarta we wnętrzu zjadanego warzywa, niż na jego powierzchni. Owoce i warzywa myjemy lub gotujemy przed spożyciem, dlatego substancje obecne na zewnątrz zazwyczaj nie dostają się do przewodu pokarmowego. Ironia losu polega na tym, że osoby przeprowadzające diety owocowo-warzywne, chcące oczyścić swój organizm z toksyn, często bezwiednie zatruwają się jeszcze bardziej.

Zakłócony rytm środowiska

Negatywnego wpływu na ekosystem nie da się uniknąć. Szczególnie niebezpieczna okazuje się tzw. „ucieczka genów” na organizmy tego samego lub zupełnie innego gatunku. Zagrożenie rodzi się w momencie przejścia sekwencji DNA, odpowiedzialnej za odporność rośliny na środki chemiczne, na chwasty. Wówczas okazuje się, by pozbyć się niechcianych chwastów z uprawy, należy spryskać pole znacznie większa ilością sztucznych substancji. Trucizny dostają się do atmosfery i osadzają się na powierzchni jarzyn. Środowisko jest nieustannie coraz to bardziej zatruwane.

Gen, który raz wydostanie się poza organizm, pozostaje w naturze na zawsze. Stąd dalekosiężne, poważne konsekwencje, których skutków nie sposób przewidzieć. Ryzyko uprawiania GMO (żywności modyfikowanej genetycznie) prowadzi ponadto do interakcji sztucznie uprawianych roślin z dzikimi populacjami. Następuje kaskada reakcji. Geny krzyżują się na sposoby, na które człowiek nie ma żadnego wpływu. Powstają mutacje i nieznane cechy. Skutkiem tego jest wyginięcie naturalnych populacji roślin i zwierząt, czyli stopniowe zmniejszanie różnorodności genetycznej w przyrodzie.

Głos zabiera etyka

Spore grono przeciwników transgenicznej żywności nie może pogodzić się z faktem brutalnej ingerencji w organizmy żywe. Natura działała dotychczas w bardzo uporządkowany, zgodny ze wszystkim, co żyje sposób. Biotechnolodzy jednak nie zważają na ład panujący w przyrodzie. Etycy mówią wprost: inżynieria genetyczna narusza poważnie boskie prawa . Od zawsze jasnym było, że w naturze krzyżują się wzajemnie osobniki tego samego gatunku.

GMO jednak stanowi kombinację genów różnego pochodzenia: sałata z domieszką królika, pomidor z genami świni, szpinak wzbogacony szczurem brzmią co najmniej śmiesznie. Co gorsza, ta przedziwna abstrakcja już została wcielona w światowy rynek żywieniowy i tętni życiem w naszej kuchni. Wiele osób uważa, że transgeniczne organizmy są nierozpoznane i niekontrolowane, dlatego nie do przewidzenia w skutkach.

Inżyniera genetyczna i biotechnologia posuwa się naprzód i nikt nie ma wątpliwości, że procesu tworzenia transgenicznej żywności nie da się ograniczyć, nie mówiąc już o jego zatrzymaniu. Najbardziej niepokoi mnie szereg badań prowadzonych przez rozentuzjazmowanych naukowców na zwierzętach. Już dziś eksperymenty ingerują w kody genetyczne różnych gatunków.

Nauka wspina się po szczeblach technologicznych możliwości, tylko czekać aż doświadczenia rozpoczną się z udziałem człowieka. Co jeśli patrzymy na powolną egzekucję natury, której nie sposób będzie przywrócić? Istnieje prawdopodobieństwo, że w przyszłości będziemy programować charakter i wygląd swoich dzieci, do tego stopnia, że brak ingerencji rodziców w kod genetyczny przyszłych pociech odczytany zostanie za zaniedbaniem rodzicielskich obowiązków i niedostateczną troskę.

Podziel się na:
  • Facebook
  • Google Bookmarks
  • Blip
  • Blogger.com
  • Gadu-Gadu Live
  • Twitter
  • Wykop
  • Śledzik

, , ,

Jedna odpowiedź na Żywność transgeniczna

  1. stefan 1 stycznia 2013 at 16:29 #

    ,,Każdy gen jest odpowiedzialny za produkcję ściśle określonego typu białka. Wprowadzenie obcych genów nie tylko powoduje zaburzenie wydzielania innych białek, ale rozpoczyna wytwarzanie własnych, nieznanych organizmowi aminokwasów”

    taaaa aminokwasów

Dodaj komentarz